Anime to styl produkcji, zanim stanie się estetyką. Ukształtowały go ograniczone budżety animacji, co oznaczało, że każda klatka musiała komunikować jak najmniejszą liczbą kresek. To ograniczenie jest widoczne do dziś: wyraźny kontur, dwa lub trzy odcienie cieniowania zamiast gradientu i szczegóły skupione na twarzach i niebie, a nie rozłożone równomiernie na całej klatce.
Ten wygląd bierze się więc z odejmowania. Tekstura zostaje wyrzucona, cienie stają się ostrymi kształtami zamiast miękkiego przejścia, a kolor kładziony jest płasko wewnątrz konturu. To, co zostaje, to sylwetka i ekspresja — dokładnie dlatego postacie z anime wciąż są czytelne w rozmiarze miniatury, gdy fotorealistyczny render zamienia się w papkę.
Jedynym miejscem, w którym anime pozwala sobie na hojność, jest tło: malowane chmury, mgiełka upału, horyzont o złotej godzinie. Ten kontrast między płaskimi postaciami na pierwszym planie a bujnym malowanym niebem to sygnatura, którą warto nazwać w podpowiedzi, bo w przeciwnym razie Artlist potraktuje obie warstwy tak samo.